Spojrzałem na zegarek ,który dumnie kontrastował na mojej poparzonej ręce od pokrzywy .Dochodziła godzina K ,więc zwolniłem chód.Widziałem w oddali dom naszych nowych sąsiadów i wtedy sobie przypomniałem że poszedłem skrótem.I znów przeklnąłem w myślach na siebie.Przed naszą bramą wjazdową stała moja matka w czerwonej zwiewnej sukni.Jak już iśc na garden party to pójśc jak na bal.Przewróciłem oczami i przywiatłem się z nią gestem-Napis na twojej koszulce jest zgodny z tym jak wyglądasz-zaśmiała się nerwowo i przejżała mnie swoimi laserowym spojrzeniem od głowy do stóp.Zrozumiałem że mam włączyć "nitro" gnać na góre umyć się i ubrać w nowe ubrania.-Może byś się zapytała czy nic mi nie jest albo coś w tym stylu,mamo ?-nie uzysakłem odpowiedź ,ale ja wiem co chciała powiedzieć.Wyciągnąłem gałązke z moich włosów i rzuciłem do krzaczka.Po 30 minutach byłem jak nowy.Może poobijany i pachnący balsamem mamy ale dalej nowy.Pierwsze co, to przewróciłem się w łazience o pidżame siostry i napotkałem zakrawawioną podpaskę ,która wprawiła mnie o mdłośći.A po wykąpniu się poślizgąłęm się i zrobiłem sobie "kuku" na kolanie i łokociu..W końcu po dłuuugim szykowaniu się ,wyszedłem na zewnątrz i spojrzałem w bok.Powolnie skierowałem się do domu sąsiadów i zadzwoniłem dzwoneczkiem obok drzwi .Otworzył je mój sąsiad ,który zrobił na mnie tak wielkie wrażenie na samym początku .Był ubrany w dresy zwyczajne dresy-Wszyscy wy tacy sztywni ?-zaśmiał się pod nosem i wpuścił do środka ,a następnie do ogórdu .Sztywni jacy sztywni ? Dobra matka ubrała się jak ubrała ,ale ja?Zwykłe spodnie i zwykład bluzka to ubranie sztywniacke ? -No i nasz spóźniaslki przyszedł-poklepał mnie po plecach i puścił mi oczko.A ja biedny spojrzał na nie z niezrozumieniem.Spojrzałem na swoją matke i na gospodynie domu.Mysłałem że wybuchne gromkim śmiechem.Moja matka pijącą piwo z puszki z zwiewnej czerwonej sukience a Pani domu w starych dresach .Widok o uwietrzenia aparatem i wstawienie w drewnianą ramke.Przywitałem się z gospodnią domu ,która nie mogła się powstrzymać od tego samego komentarza co jej syn.Z ojcem mojego sąsiadka przywitałem się na końcu.Bardzo miły..Rozsiadłem się na polowym krześle i chwyciłem po szklankę z colą.Nagle jakieś dziecko zapewne syn Państwa Sąsiadów ,uderzył w szklankę z której sączyłem płyn niebios ,a efektem tego było że napój się wylał na moją białą bluzkę.Spojrzałem na matke, w pewnej chwili myślałem że zaraz wybuchnie złością i na krzyczy na dziecko ,lecz powstrzymała się.-Ups ,przepraszam to było specjalnie -odezwał się blondyn i poklepał mnie po kolanie.Westchnął cicho i ściągnąłem z siebie mokrą bluzkę ,ukazując swój lekko umięśniony tors i brzuch.Usiadłem ponownie na krześle i wlałem sobie coli.Blondasek spojrzał na mnie zdzwiony i zawołał swoją siostrę ,dziewczynka z czarnymi jak smoła włosami usiadła naprzeciwko mnie obok mojej siostry.Zaczeła się zawiła rozmowa ,matka z matką ,ojciec z ojcem przy grillu ,a dzieci z dziecimi.Zostałem sam z panem Sąsiadem.-Więc nadal nie wiem jak masz na imię ,od razu uciekłeś i nie zdążyłem się spytać -przysunął się do mnie ze swoim krzesłem i podrapał się z styłu głowy uśmiechając się szeroko-Felix-odparłem krótko i zimno ,bo co mam powiedzieć ? Rozwinąć ,skąd się wzięło moje imię ?.
-Jak te orzeczki ! Ekhem Rai -wyciągnął ku mnie swoją rękę ,zignorowałem to i spojrzałem w inną stronę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz