Mon Amour Rozdział 1 część 1 "Sąsiad "

Wygramoliłem się powoli z łóżka ,uderzając o kanciasty róg .Tak to było najboleśniejsze powitanie pięknego dnia.Spojrzałem w obok na leżący telefon."Nikt nie dzwonił i nie pisał?Uh nikt mnie nie kocha"Zaśmiałem się cicho ,żeby rodzice nie usłyszeli że wstałem.Gdyby coś usłyszeli,kazali mi by zejść na dół i kosić trawe.Jestem leniem i nic kompletnie nie chce mi się robić.Cóż taka idea,takich osób jak ja.Po cichu podeszłem do okna i wyjrzałem za nie.Po oczach waliło mi słońce.Wręcz wypalało mi gałki oczne.Lecz dało mi się zobaczyć ,że ktoś wprowadza się do domu obok.Zauważyłem młodego mężczyzne przenoszący ciężkie kartony.Brązowe,rozczochrane włosy lśniły w porannym słońcu,a nieogolona twarz dodawał mu męskiego uroku.Patrzyłem na nieznajomego kilka minut,dopóki się nie odwrócił i uśmiechnął w moją stronę.Nie odwzajemniłem uśmiechu ,ale schowałem się jak napalona nastolatka podł kołdrą ."Chłopie ogarnij się masz już prawie 18 na karku .Zachowuj się!" Skarciłem się w myślach i wyszedłem spod kołdry.Słyszac wrzask ojca z dołu, już nie miałem wyjścia.Powolnym krokiem skierowałem się do drzwi ,które uchyliłem i jak młody Bóg wyparowałem z pokoju wprost do łazienki.Przeczesałem swoje jasno-brązowe włosy i umyłem powolnie zęby.Jak już zrobiłem wszystko w łazience co sie dało.Otowrzyłem drzwi i znalazłem się na małym korytarzu ,który prowadził do schodów.Ten piękny zapach mamy perfum zawsze mnie zachwycał .Był słodki ,a jednocześnie bardzo dojrzały.Zszedłem po schodach i wbiegłem do kuchni do mamy-Co tak pięknie pachnie,czy to śniadanie dla waszego kochanego,wygłodniałego syna?-przytuliłem rodzicielkę od tyłu-To nie dla ciebie,Felix..To dla naszych nowych sąsiadów -zaśmiała się ironicznie i delikatnie mnie odepchnęła-Łaski bez będę głodował-otowrzyłem lodówkę i wyjąłem z niej jednego cienkiego kabanosa -A miałem być wegetarianinem-ugryzłem wysuszone mięso i wpatrywałem się w swoje stopy-Ubieraj się cwelu idziemy do sąsiadów-blond włosa małpa podbiegła do mnie i uderzyła mnie w brzuch.Tak ,to moja ukochana siostra Lisa.Kiedyś ją zabije obiecuje to przy wszystkich ,powiesze w ogródku i będe się głośno śmiać.Jestem psychopatą.Moje wczorajsze ubrania leżały na kanapie i czekały tylko na to żeby ponownie je założyć.Tak też zrobiłem.Rozciągniętą koszule rzuciłem gdzieś w dal.Trafiła na telewizor,a następnie spadła za urządzenie.Westchnąłem cicho i podszedłem do dużego lustra w przedpokoju.Starte,luźne jeansy i biała bluzka z czerwonym rozmazanym napisem "Creepy"..To słowo najbardziej mnie opisywało teraz.Dumnie wyszedłem z domu i spojrzałem mu prosto w oczy.Stał przede mną tu i teraz .Pierwsze co nasuneło mi się na myśl to słowo "Kurwa" Uśmiechnąłem się do mężczyzny i powiedziałem zwykłe-Cześć ,sąsiedzie
Świetnie moje kochanie :* Piszesz lepiej ode mnie robaczku :>
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie ^^ http://slowaukrytepodnutami.blogspot.co.uk/
OdpowiedzUsuń